Chrzciny
Pani Mariola zgłosiła się do nas tydzień temu z prośbą o wykonanie zdjęć na chrzcinach jej dziecka. W kościele była już umówiona data chrzcin i dokładna godzina, nie pozostało nam więc nic innego jak dostosować się do tego
Chrzciny odbywały się w małym, kameralnym kościółku. Takie kościoły mają to do siebie, że ciężko w nich dostosować ustawienia aparatu do oświetlenia weń panującego. Ponadto w wielu przypadkach księża zabraniają używania fleszy.
Postanowiłem, że osobiście zajmę się tym zleceniem i dzień wcześniej odwiedzę kościółek w celu rozeznania i porozmawiania z tamtejszym proboszczem. Chciałem dowiedzieć się gdzie wolno mi stanąć gdy będę wykonywał zdjęcia a gdzie jest to niepożądane. Po krótkiej rozmowie i uzyskaniu pozwolenia na używanie flesza nie pozostało nic innego jak poczekać na dzień chrzcin.
U rodziny zjawiłem się jeszcze przed wyjazdem do kościoła. Pozwoliło mi to uwiecznić rodziców i rodziców chrzestnych jeszcze gdy przebywali w domu i dokonywali ostatnich przygotować. Po udaniu się do kościoła postarałem się wykonywać fotografie zarówno przy pomocy flesza jak i wykorzystując naturalne oświetlenie wpadające do kościoła przez witraż w okolicach ołtarza. Dziecko było bardzo spokojne przez całą ceremonię – zdarzyło mu się zapłakać dopiero podczas polewania główki wodą święconą (co zresztą ma miejsce niemal na każdym chrzcie w jakim brałem udział). Chrzest przebiegł bardzo spokojnie a fotografie zostały ciepło przyjęte przez rodziców.
